sobota, 6 listopada 2010

Czy sądzisz, że nasilona lub spotęgowana wrażliwość sensoryczna byłaby zaletą czy wadą?


  Tak sformułowane pytanie wydaje się nieść kilka pułapek i trudności. W spontanicznej reakcji wydaje się, że odpowiedź powinna być twierdząca.  Zastanawiając się jednak, nad bardzo mocno wyostrzoną wrażliwością smaku, słuchu, dotyku, zapachu, słuchu, temat trochę się komplikuje. Tym bardziej, jeżeli teoretycznie rozpatrywalibyśmy człowieka posiadającego wszystkie te cechy jednocześnie. Spotykamy w życiu ludzi, którzy obdarzeni są jedną lub dwoma z tych cech( czasami idą one w parze) i jest to z pewnością ich zaletą, a często nawet cecha pożądaną. Nie wyobrażamy sobie dobrego kipera, który nie ma wyostrzonego smaku i zmysłu powonienia, podobnie jak wspaniałego kompozytora-muzyka ze słabą wrażliwością muzyczną. Sportowiec o wysokiej wrażliwości sensorycznej potrafi uchwycić nawet najmniejszy ruch przeciwnika, dostrzega on subtelne oznaki zmęczenia oponenta jak również błędy, które chciałby on ukryć. Tak, więc w tych trzech przykładach widzimy, że jest to zaletą.Osoby o dużej wrażliwości sensorycznej potrafią doskonale odczuwać własne emocje jak również emocje rywala. Wykorzystują to negocjatorzy i politycy. Stąd też jest wielu chętnych na specjalne kursy i szkolenia, które podwyższają te zdolności.

  Sądzę, że posiadanie przez człowieka dwóch z tych cech z nasiloną wrażliwością sensoryczną może być darem.  Mogę tylko domniemywać, że większa ich ilość (mocna pokusa) mogłaby prowadzić do zaburzeń i chorób układu nerwowego. Nie znajdę jednak argumentów, jeżeli ktoś mi zarzuci, że mózg ludzki i tak jest w małej części wykorzystany, więc spotęgowana wrażliwość sensoryczna wszystkich pięciu zmysłów będzie zaletą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz